Czy warto iść na studia?

by - 09:58




Pewnie wielu z was zastanawia się czy iść na studia. Niedługo matury, gorączkowe przygotowania do nauki trwają. Ale czy warto? Nie ukrywam, że ja też miałam takie dylematy. Wyobraźcie sobie, że byłam na studiach ale zrezygnowałam. Poznań mnie nie przyciągnął stwierdziłam, że ten kierunek nie jest dla mnie. I co zrobiłam? Rok przerwy.

Jak to wyglądało?

Dałam sobie chwilowy spokój. Posiedziałam w domu, przemyślałam parę spraw. Nadrobiłam zaległości z książkami. W ubiegłym roku w styczniu czytałam jedną książkę dziennie. Ale po dwóch miesiącach bezczynnego siedzenia i nicnierobienia byłam znudzona i gotowa do działania. Postanowiłam wykorzystać mój rok przerwy na zapełnienie luki w CV. Przecież nie miałam żadnego doświadczenia. Udało mi się iść na staż do poważnej kancelarii. Pół roku jakie tam spędziłam były bardzo aktywne i pouczające. W końcu miałam własną wypłatę, mogłam kupować książki i buty. Wówczas mieszkałam z rodzicami i nie musiałam płacić za nic, więc była to sytuacja bardzo komfortowa. Ale rok szybko zleciał. Zbliżał się październik 2014. Trzeba było podjąć decyzję na jakie studia się wybiorę.

Co z moją decyzją?

Nie wiedziałam co mam robić ze swoim życiem. Jakie wybrać studia, do jakiego miasta się udać. Było mnóstwo dylematów. Gdzie zamieszkam, jakich poznam ludzi, czy mi się spodoba? Postanowiłam jednak chwycić byka za rogi i zdawać do nowego miasta na zupełnie inny kierunek. Udało się. Zostałam przyjęta. Mogłam skakać z radości. Tak było na początku, ale im bliżej 1 października tym więcej miałam wątpliwości i obaw.

Wyjazd.

Wyjechałam z rodzinnego miasteczka do dużo większego miasta, aby zamieszkać w akademiku z zupełnie obcymi ludźmi. Jak to było? Pierwszy tydzień był ciężki i miałam ochotę uciekać do domu. Ale po pewnym czasie (bardzo krótkim) w ogóle nie chciałam jeździć do domu. Poznałam świetnych ludzi, zobaczyłam jakie mam perspektywy i strach, który chwytał mnie na początku zniknął bez śladu.

Jak jest na studiach?

Na moich akurat nie ma za dużo nauki. Dlatego bez problemu mogę połączyć pracę i naukę. Do tego wyjścia i spotkania ze znajomymi. Jeśli wybierzecie kierunek, który was interesuje, niekoniecznie taki po, którym będziecie zarabiać miliony dolarów, ale nie interesuje was zupełnie, będziecie zadowoleni. Przecież inni ludzie są w takiej samej sytuacji jak wy. Nie znają miasta, ludzi, otoczenia. Strach jest, ale mija. Naprawdę.

Czy każdy musi iść na studia?

Oczywiście, że nie. Nie wszyscy marzą o nauce na uniwersytecie. Wolą iść do pracy, ale spełniać się w inny sposób. Ok wszystko jest dla ludzi. Ale mimo tego co się teraz mówi, że dla ludzi po studiach nie ma pracy, że lepiej nie tracić lat mówię stanowcze NIE. Nic nie tracicie, a zyskujecie. Bezapelacyjnie będziecie mieli tonę wspaniałych przeżyć i wspomnień. Dlatego polecam ;)

Czy wy macie jakieś dylematy związane ze studiowaniem? A może sami studiujecie lub jesteście dawno po? Chętnie poznam waszą opinię na ten temat.


You May Also Like

24 komentarze

  1. Ja - no cóż - jestem w tym gronie szczęśliwców, którzy za dwa miesiące przeżyją maturę. Na moje szczęście ja już od dziecka mam marzenia - a szczególnie takie jedno wielkie, do którego nieustannie dążę i też kierunek studiów troszeczkę pod to marzenie podciągnęłam, jako kolejny stopień :)
    Więc w moim przypadku studia są częścią celu, którą muszę, a konkretnie chcę przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Studia... Ja mam dylemat: liceum, a może technikum... I co tu wybrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz możliwość nauki w technikum, które rozwinie Twoje zainteresowania to polecam technikum :) W przeciwnym razie LO :)

      Usuń
  3. Ja jak kolezanka wyżej. Cel ---> matura. A później jak będzie dane to studia. :P Ale co będzie to zależy od matury. :'(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wybrałam studia bez przemyślenia mimo, że zawsze marzyłam o medycynie poszłam na administraceje i rachunkowość. Czasami myśle o tym, żeby coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. A co studiujesz? Ja aktualnie mam jeszcze przed sobą studiowanie do czerwca - później będę już panią magister, która zapewne przez długi czas będzie szukać pracy. Ale cieszę się, że studiuję to, o czym marzyłam od dziecka, więc moje marzenia zostały spełnione. A że z pracą ciężko? No cóż, znam wielu niezwykle wykształconych ludzi po niezwykle trudnych kierunkach, które nigdzie nie mogą zaczepić się na dłużej, tym bardziej w swoim zawodzie... Teraz światem rządzą znajomości i pieniądze, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te Twoje doświadczenia, takie rozważne - nic na szybko, w emocjach... Ja to miałam inny problem - nie na jakie studia, tylko: na które... Bo dostałam się na dwa kierunki (za moich czasów zdawało się egzamin przed szanowną Komisją Rekrutacyjną) i dylemat był...:) Stare dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi trochę lat zostało od studiów:) Póki co szykuje się wybór liceum i nie mam najmniejszego pojęcia na jaki kierunek iść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Studiuję. Na dwóch kierunkach dziennie :) Nigdy nie zastanawiałam się, czy iść na studia, a na jakie - zastanawiał mnie właśnie dwa kierunku, które studiuję - ekonomia i filologia polska. Najpierw zdecydowałam się na ekonomię, bo praca po niej jest pewniejsza, ale jak już zaczęłam magisterkę, to w tym roku ruszyłam też z filologią, jako bardziej mnie interesującą. Bywa ciężko, szczególnie na początku semestru, jak trzeba wszystko ułożyć, ale nie żałuję. Lubię studia, lubię się uczyć, może pójdę jeszcze dalej...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też miałam ten dylemat. Sytuację dodatkowo podsycali rodzice, którzy przez swoje niespełnione ambicje widzieli mnie w jak najlepszej uczelni. Dlatego mój wybór stał się powodem wielkiej kłótni. Wybrałam bowiem studium farmaceutyczne. Nie chodzi o to, że nie chcę studiować, bo chcę, ale raczej dla przyjemności (nie oszukujmy się, jeśli nie wybiorę jakiegoś trudnego i kompletnie nieinteresującego mnie zawodu i tak nie znajdę pracy w wyuczonym kierunku). Dlatego pomyślałam, że takie studium może być wyjściem. Zdam egzamin postaram się o staż (który jest niestety konieczny) i do tego czasu zdecyduję co tak naprawdę chciałabym studiować. Na razie muszę jednak udawać, że nie słyszę narzekań rodziców którzy usilnie starają się bym porzuciła moje fantastyczne studium na rzecz zdobywania bezsensownego tytułu... Chwilowo do nich nie dociera, że na to przyjdzie jeszcze czas.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, akurat niedługo planuję napisać o swoich studiach. Też miałam rok przerwy. Pół roku studiowałam filologię rosyjską. Rzuciłam ją i to był najgorszy okres w moim życiu. Absolutnie nie żałuję tej decyzji, w następnym roku poszłam na filologię polską, na której poznałam świetnych ludzi, a na zajęcia chodzę z przyjemnością. Czuję, że to jest własnie to mimo, że wcale łatwo nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. po pół roku rzuciłam biologię, która w sumie nie do końca była moim świadomym wyborem. w lipcu bronię licencjat z pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej :) ale kto wie, czy do tej nieszczęsnej biologii jeszcze nie wróce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście, że warto iść na studia, ale też np. na studia niestacjonarne i iść do pracy żeby zdobywać doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak na razie nawet nie jestem maturzystką(II klasa), ale mam pewien cel wziązany ze studiami i mam nadzieję, że uda mi się do niego dążyć. :) Jeśli to mi się nie uda, to pewnie wybiorę coś innego, bo mój gust i pomysły wciąż się zmieniają. :) Chcę tylko być szczęśliwa na wybranym kierunku i nie musieć cierpieć ucząc się tego, czego nie lubię. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem dopiero w pierwszej liceum.. Dopiero.. TO zleci jak z bicza strzelił. Nie ukrywam, że martwię się bardzo moją przyszłością, ale staram sie póki co o studiach nie myśleć. Ponadto ja nadal nie wiem co chciałabym robić w życiu, jak się spełniać// To bardzo trudne wybory, które wymagają czasu na przemyślenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też miałam takie dylematy. W zeszłym roku chciałam iść na jeden kierunek, na którym mi bardzo zależało, do szkoły w moim mieście, ale niestety z powodu małej liczby chętnych kierunek nie został otwarty... i co teraz nie przygotowałam się na taką sytuację. Zaproponowano mi inny kierunek, postanowiłam spróbować,ale po miesiącu zrezygnowałam, co uważam za najlepszą decyzję w moim życiu. Rodzice jednak nie byli z tego faktu zadowoleni. Postanowiłam spróbować swoich sił przez rok w szkole policealnej, ale teraz i tak wiem , że to jeszcze nie to co chcę robić. Cóż jeszcze trochę i będę musiała znowu decydować co dalej... i znów ten sam problem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze się nad tym nie zastanawiałam, mam jeszcze dużo czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybór studiów jeszcze przede mną, ale ten czas zbliża się nieubłaganie.
    Dużo o tym myślę, bo nie mam zielonego pojęcia jaki kierunek obrać, ale teraz podchodzę do tego z większym dystansem, nie denerwuje mnie już, że jeszcze nie wiem na jakie studia się udać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja akurat ślęczę nad tym dylematem. Na pewno wyjadę do większego miasta, gdyż u mnie w mieście nie ma kompletnie nic. Ani pracy, ani jakiegokolwiek sposobu na rozwój. Zastanawiam się nad różnymi kierunkami, jednak mam mętlik. Myślałam, żeby może sobie zrobić przerwę i przez rok pracować oraz żyć na własny rachunek. Zobaczymy jak się wszystko ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie miałam aż takiego problemu. Jedyne co mnie zmartwiło to to że muszę zostać w swojej małej mieścinie i tu studiować. Tak oto wybrałam pracę socjalną, jestem na roku i nie żałuję. Podoba mi się. Jedyne co to szkoda, że mamy tutaj taki niski poziom, bo ja wymagam,żeby ode mnie też wymagano dużo :D

    Teraz będzie obrona, potem magister z reski, ale trochę ubolewam nad tym, że nie poszłam na filologię angielską. Może w przyszłym roku drugi kierunek wezme? :D Haha, racze nie :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jeszcze mam rok do matury, ale już zaczynam się zastanawiać nad studiami. Gdy już byłam pewna na 90% jaki kierunek wybiorę, znalazło się kilka osób, które zaczęły mi wmawiać, że za trudny, że sobie nie poradzę, a z tych 90% w końcu zrobiło się 60, 50.. wybór jest ciężki, ale mimo wszystko chciałabym chociaż spróbować swoich sił.

    OdpowiedzUsuń
  21. Chodzę do liceum i do matury jeszcze mam dwa lata, więc teoretycznie nie powinnam się przejmować, ale tak na prawdę już teraz obawiam się co to będzie, na co w końcu pójdę itd. Chociaż twój artykuł troszkę mnie podbudował. Bo jak to powiedział ktoś bardzo mądry: "Strach przed nieznanym, wzmaga strach przed samą rzeczą". ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tylko sie nie śmiejcie. Mój tata brat po 30 tce chce tam iść i zrobic mature ;))) Myslicie ze to możliwe i w ogole ktoś jeszcze w takim wieku tam sie uczy ?

    OdpowiedzUsuń