9/10

Caraval. Chłopak, który smakował jak północ. - Stephanie Garber

10:19



Główna bohaterka powieści to Scarlett i jej młodsza o rok siostra Donatella. Dziewczyny całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Wychowywane przez okrutnego ojca, gubernatora Dragnę, który nie stronił od przemocy marzyły o tym by rozpocząć samodzielne życie, bez lęku o nie. Okazja nadarza się kiedy do starszej z sióstr pisze mistrz ceremonii, tajemniczy Legenda i zaprasza je na Caraval - legendarne i magiczne widowisko, o którym krążą przeróżne historie i każdy chciałby wziąć w nim udział. Miejsce, w którym żyje magia, a Legenda wraz ze swoją trupą wyczynia przeróżne rzeczy, jest dla dziewcząt szansą na wyrwanie się spod jarzma okrutnego ojca. W ucieczce pomaga im Julian, marynarz który przybył na ich wyspę zza morza. Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, jednak sama nie zdoła odnaleźć siostry, która uprowadzona przez Legendę jest przedmiotem gry. Zawierając z nim sojusz Scarlett ulega czarowi Juliana, jednak czy chłopak jej nie oszukuje i jego zainteresowanie nie jest tylko częścią okrutnej gry?

Bardzo dawno nie czytałam tak wspaniałej i magicznej książki, która byłaby spełnieniem moich czytelniczych marzeń. Jeśli „Caraval” miałby być człowiekiem, byłby do szpiku kości przesiąknięty baśniowością. Magie, tajemnice i miłość to coś co uwielbiam i właśnie to znalazłam w tej książce. Caraval to miejsce, gdzie za dzień życia można kupić najpiękniejszą suknię. W tym miejscu nie liczą się pieniądze. Towary otrzymuje się od dziwnych ludzi w zamian za wyznanie swoich lęków i pragnień. Stephanie Garber rewelacyjnie wykreowała postaci. Scarlett jest silną bohaterką, która jest gotowa na każde poświęcenie byleby tylko uratować swoją siostrę. Julian to tajemniczy przystojniak, który jest prawdziwym szubrawcem i miłośnikiem damskich serc. Znajdziecie w tej książce całą gamę szalonych i  niebezpiecznych zdarzeń. Nie mogłam się oderwać, z jednej strony chciałam już poznać zakończenie ale z drugiej marzyłam, żeby opowieść nigdy się nie zakończyła. W napięciu oczekuję na kolejną część.

Ocena: 9/10
Liczba stron: 413
Wydawnictwo: Znak



November 9 - Colleen Hoover

09:01


Colleen Hoover autorka, którą pokochałam za "Hopeless"a zniechęciłam przez "Ugly Love" wydała kolejną książkę, której opis bardzo mnie zaintrygowałam. Postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Nie zawiodłam się chociaż mam coraz większe wrażenie, że książki z gatunku Young Adult i New Adult są o tym samym, tylko imiona bohaterów ulegają zmianie. Ale od początku.

Fallon i Ben poznają się 9 listopada, kiedy oboje mają tylko osiemnaście lat. Dziewczyna właśnie szykuje się do wyjazdu do Nowego Yorku. Kilometry, które będą ich dzielić powinny przekreślić jakąkolwiek relację między nimi. Tak się jednak nie dzieje. Fallon żyje w przekonaniu, że kiedy skończy 23 lata będzie gotowa na miłość. Daje sobie więc 5 lat wolności. Przez te 5 lat Fallon i Ben będą spotykać każdego 9 listopada. Nie będą się ze sobą kontaktować w międzyczasie. Przypadnie im w udziale tylko jedno spotkanie na 365 dni. Chłopak przystaje na to rozwiązanie, ponieważ chce napisać książkę o ich niezwykłej przyjaźni. W każdym rozdziale podglądamy ich spotkania, zarówno z punktu widzenia Fallon jak i Bena. W każdym roku wydarzy się coś co diametralnie zmieni ich życie. Czy będą więc mogli być razem za 5 lat?

"November 9" zupełnie nie zaskoczyło mnie zakończeniem, ani rozwikłaniem tajemnicy dwojga głównych bohaterów. Bo oczywiście każdy z nich skrywa mroczny sekret (to też jeden z wyznaczników tego typu powieści, coś co będzie trzymać cię do samego końca w niepewności). Z przykrością stwierdzam, że momentami byłam znudzona przewidywalnością całej historii. Mimo wszystko relacja jaką stworzyła Colleen między tą dwójką, oraz to jak ich wykreowała zasługuje na uznanie ( Fallon kocha książki, a Ben jest początkującym autorem), i styl samej autorki jest bardzo chwytliwy. Książka na jeden przyjemny wieczór.

Ocena: 7/10
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte

obyczajowa

Prawo Mojżesza - Amy Harmony

05:21




Mały chłopiec został znaleziony w koszu w pralni, porzucony tuż po porodzie przez swoją matkę. Nadano mu imię Mojżesz. Dziecko cracku. Syn narkomanki. Niechciany, chociaż miał liczną rodzinę. Takie wielkie piętno. Na całe życie. Kiedy był malutki nikt nie miał wobec niego wielkich oczekiwań, ale kiedy podrósł jasne było, że musi być zły. Bo przecież nikt z rodziny nie chciał się nim opiekować, należał do gangu. Coś musiało być z nim nie tak, i nikt nie wpadł na pomysł jak mu pomóc. Albo nikt nie chciał. Do czasu, kiedy jako osiemnastolatek trafił pod opiekę swojej prababci Gigi. W małym miasteczku, w stanie Georgia, gdzie lata były bardzo gorące, poznał Georgię, bardzo energiczną siedemnastolatkę, która chciała stać się jego przyjaciółką. Ale Mojżesz miał dar, widział zmarłych i nie dopuszczał do siebie żywych. Jednak Georgia, nigdy łatwo się nie poddawała.

„Gdyby twój mózg nie miał pęknięć, twój geniusz nie miałby jak wydostać się na zewnątrz. Wiesz o tym?”

„Prawo Mojżesza”, to tak cudowna książka, że aż brak mi słów na jej opisanie. Albo wręcz przeciwnie mam ich za dużo, bo mogłabym pisać, że jest cudowna, rewelacyjna, łamiąca serce, śmieszna i smutna. I to wszystko jest prawdą. Mojżesz to czarnoskóry nastolatek, który jest zamknięty w sobie, nie lubi ludzi i ma problemy  z prawem. Do tego widzi zmarłych i maluje ich wspomnienia. Jest doskonałym malarzem. Georgia to wysoka blondynka, która marzy by zostać ujeżdżaczem byków. Kocha konie i jest bardzo gadatliwa. Kiedy poznaje Mojżesza, nie chce dać mu spokoju. Jest wszędzie, bo bardzo chce zostać ważną osobą w jego życiu. Ale Mojżesz jej na to nie pozwala, ponieważ zawsze krzywdził wszystkich, których kochał.

Dialogi jakie powstały pomiędzy Mojżeszem i Georgią należą do jednych z najlepszych jakie ostatnio czytałam. Są złośliwe i zabawne jednocześnie. Mamy szanse poznać perspektywę ich obojga, bo taka narrację wprowadziła autorka. Polubiłam ich z miejsca, oboje są świetnie wykreowanymi postaciami. Fabuła cały czas trzymała mnie w napięciu. Byłam ciekawa co wydarzy się dalej, jak potoczą się losy bohaterów. Nie czytałam nigdy książki, gdzie znalazłabym połączenie miłośniczki koni i fanatyka malarstwa. A tutaj mamy taki miszmasz, który doskonale się sprawdza. Gorące lato, słoneczny październik, miłość, krzywda, jak się okazuje to przepis na literacki sukces. Jestem pewna, że książka znajdzie się na waszych listach ulubione i must have i będzie gorącą premierą tego lata.

Ocena: 10/10

Recenzja przedpremierowa: Premiera 31.08.2016
Liczba stron: 357
Wydawnictwo: Editiored


10/10

Tajemnice Amy Snow - Tracy Rees

13:46


Jest rok 1848. Amy Snow będąc noworodkiem zostaje znaleziona w śnieżnej zaspie zupełnie naga. Znajduje ją Aurelia, wówczas ośmioletnia dziedziczka fortuny rodu Vennawey. Aurelia mimo sprzeciwu rodziców nie zgadza się na oddanie malutkiego dziecka do przytułku, i tym sposobem Amy zostaje z nimi. Niestety mimo że mieszka w pięknym pałacu jej życie nie jest usłane różami. Większość czasu spędza w kuchni i ukrywa się przed gniewem matki Aurelii. Jedynie starsza o osiem lat dziewczynka okazuje się jej prawdziwą przyjaciółką i powierniczką. Niestety Aurelia mając dwadzieścia pięć lat umiera na chorobę serca. Amy jest załamana, ponieważ wie, że straciła jedyną bliską osobę i dach nad głową. Aurelia jednak pomyślała o Amy. Dzięki przyjacielowi przekazuje jej list, który jest pierwszym krokiem do poznania wielkiej tajemnicy.

Tracy Rees w swojej powieści, której akcja dzieje się w czasach wiktoriańskich porusza problem praw kobiet, porzucania dzieci, niechcianych ciąż. Oprócz intrygi przygotowanej przez Aurelię mamy tu też stos bardzo ważnych tematów. Wraz z Amy poruszamy się po Anglii, odwiedzamy wiele urokliwych miejsc. Chciałabym powiedzieć, że dosłownie, bo autorka tak plastycznie oddała opisy miejsc, że myślałam iż faktycznie odwiedzam je wraz z Amy. Bardzo podobała mi się kreacja wszystkich bohaterów. Amy jest na początku bardzo nieśmiałą siedemnastolatką, która dzięki pomocy innych ludzi i wielu dziwnych wydarzeń staje się pewną siebie młodą kobietą. 

Od książki nie mogłam się oderwać przez kilka czynników. Po pierwsze styl Tracy Rees. Był podobny do tego, którym posługiwała się Jane Austen czy Charlotte Bronte ale dodała też coś od sibie, co spowodowało, że chwilami był dowcipny czasami smutny, ale chciałam odkrywać wszystkie pozostałe słowa, ukryte na kolejnych stronach. Listy Aurelii, kolejne miejsca do odkrycia i to jak zakończy się ta historia trzymały mnie w napięciu do ostatniej strony. 

Ocena:10/10

Liczba stron: 504
Wydawnictwo: Czarna Owca

6/10

A między nami wspomnienia - Gabriela Gargaś

03:36



Zawsze powtarzałam, że Gabriela Gargaś jest moją ulubioną polską autorką, miałam więc ogromne nadzieje co do tej książki, ale też byłam wręcz pewna że będzie ona doskonała. Niestety bardzo mi przykro ale tak się nie stało. Ta powieść mnie nie porwała chociaż w dużej części opowiada o zakazanej miłości mającej miejsce w czasach II wojny światowej, a ja od zawsze pożeram wszystkie historie na ten temat. Ale od początku.

Narratorki w tej książce są dwie. Najpierw jest to Ada, później jej babcia Maria. Ada jako młoda dziewczyna zaszła w ciąże ze swoim chłopakiem, którego bardzo kochała. Ten choć początkowo namawiał ją do tego żeby mieli dziecko, później zmienia zdanie i nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Zdruzgotana Ada po jakimś czasie podnosi się z bólu i otępiania jakie zafundował jej ukochany. Rodzi Michasia, którego kocha nad życie i jest w stanie przychylić mu nieba. Wielka tragedia rozdziela jednak matkę i syna. Ada wyjeżdża nad morze do swojej babci Marii, spokojnej staruszki, której tak naprawdę nigdy dobrze nie poznała. Babcia opowiada jej historię swojej młodości kiedy jako dziewiętnastolatka zakochała się w największym wrogu jakiego w czasie II wojny światowej miała Polska - Niemcu.

Jest to opowieść o miłości do dziecka i miłości namiętnej do mężczyzny ale również o stracie. O ile polubiłam Marię tak z Adą miałam ogromny problem, ponieważ w mojej ocenia była osobą egoistyczną i po prostu wredną. Nie zdobyła ona mojej sympatii. Z zaciekawieniem czytałam o losach Marii i Franza, a niekoniecznie o tym co dzieje się u Ady. Zakończenie również nie przypadło mi do gustu. Liczyłam na coś lepszego. Nie było tutaj jak w innych książkach tej autorki porywów i wielkich emocji. Po prostu dość przyjemna lektura na jeden lub dwa letnie wieczory.

Ocena: 6/10
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Filia

Popular Posts

recent posts